środa, 17 sierpnia 2016

Blogerka bez sześciopaka - to nie autorytet?

Blogerka w rozmiarze 38? Nie jest wiarygodna.
Trenerka bez sześciopaka? Niech się nie wypowiada. 
Dietetyczka z masywnymi udami? Nie będę jej słuchać. 

Co się porobiło ja się pytam! Do niedawna obserwowałam dobrą modę na zdrowie, dziś widzę spaczone wyobrażenie o byciu "fit" i ślepą wiarę w nieistniejące ideały. 


Od jakiegoś czasu jestem w pewnej grupie wsparcia fitnessowo-motywacyjnego. Czytam sobie wypowiedzi dziewczyn z różnych zakątków Polski. Jedna z nich była wyraźnie aktywniejsza od innych. Udzielała mnóstwo dobrych rad na temat treningu i diety.  Okazało się, że prowadzi też swojego bloga na Instagramie. W końcu natknęłam się na komentarze reszty forumowiczek dotyczące owej blogerki... 
- Patrząc na jej zdjęcia na instagramie, to wolę nie stosować się do jej rad. 
- No właśnie, jakoś po niej nie widać, że się tak dobrze zna. 
Zapytałam więc, czy wyznacznikiem bycia fit jest sześciopak na brzuchu. Dostałam twierdzącą odpowiedź. 

Wyjaśnijmy sobie coś! 
Taka forma: 

źródło: fb @malgorzata.maczynska.fitness
źródło: fb @KatarzynaDziurskaTrener



jest możliwa. 
Ale tylko wtedy, gdy całe życie układasz pod trening i dietę. Tylko wtedy, gdy pracujesz na 200% każdego dnia. Tylko wtedy, gdy masz nad sobą trenera  personalnego (mimo, że sam jesteś trenerem). Tylko wtedy, gdy inwestujesz pieniądze w odpowiedni zestaw odżywek, które dopełnią jeszcze i tak dopiętą na ostatni guzik dietę. 
To jest forma do zawodów. 
Czy wiecie, że wiele zawodniczek po miesiącach przygotowań ostatecznie nie wychodzi na scenę, bo mdleje z odwodnienia? 
A wiecie, że tak niski poziom tkanki tłuszczowej u kobiet jest niebezpieczny dla zdrowia? Wiecie, że dziewczyny, które schodzą do takiego poziomu, aby odkryć wymarzony sześciopak mają potem często problemy z hormonami? Z tarczycą.. Z zajściem w ciążę? 
Czy uważacie, że odcinanie kalorii po okresie masowym jest zdrowe dla organizmu? 
Czy wobec tego wolicie mieć wycięte mięśnie, czy zdrowe, silne ciało? 

Proszę Was. Jeśli pracujecie, uczycie się i żyjecie jak większość swoich rówieśniczek, nie obierajcie za cel, wyciętej sylwetki niczym u zawodniczki! 
Czy nie piękne jest jędrne ciało, nawet jeśli w większym rozmiarze? Kobiece krągłości? Czy nie piękne jest, gdy chudzina zaczyna nabierać kształtów dzięki aktywności? 
Czy nie godna podziwu jest kondycja, rozciągnięcie i sprawność, którą dają treningi? 
Czy może to nie jest już fit? 



15 komentarzy:

  1. Lubię zdrowe jedzenie i staram się ćwiczyć kiedy tylko mam czas, ale chcę przy tym wszystkim wyglądać jak kobieta a nie umięśniony szkielet. Ciało, które prezentują dziewczyny na zawodach dla kulturystek jak dla mnie wcale nie jest sexowne i nie rozumiem czemu one to robią. Ok, marzy mi się sześciopak, ale skłaniam się bardziej w stronę tego, co promuje Chodakowska. Kiedy napnie mięśnie jest silniejsza niż nie jeden facet, ale na co dzień w zwykłym stroju jest po prostu szczupłą zadbaną dziewczyną, a w sukience na randce z mężem piękną sexowną kobietą. Wydaje mi się, że to o to chodzi, byśmy czuły się silne, sexowne i przede wszystkim zdrowe i miały przy tym normalne życie, a nie ustawione pod dietę i przyjmowane odżywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie powiedziane. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że takie sylwetki zawodowe nie każdemu mogą się podobać - warto jednak pamiętać, że te dziewczyny nie wyglądają tak na co dzień ;) Są nie dość, że po ciężkiej, restrykcyjnej diecie, to jeszcze po treningu i jeszcze je czymś wysmarowali. To jest ogromna, bardzo ciężka praca i te kobiety najczęściej zarabiają na życie ćwicząc - czy są trenerami, dietetykami czy cokolwiek, to raczej nie pracują w Żabce po 12h dziennie ;)
    Mi się podoba np. figura Pameli, pamela_rf na instagramie. Albo Deynn. I wiem, że w życiu nie będę tak wyglądać, bo za późno się zabrałam, nie stać mnie na operację cycków (a nawet jakby mnie było stać, to się cykam i jej bym nie zrobiła ;p), żeby je podnieść.
    Niedługo wstawię post o podobnej tematyce. Napisałam go jakiś czas temu również pod wpływem dziewczyn z fit grupy. Ajj, szlag mnie trafia, gdy ktoś narzuca innym swój tryb żywienia i swoje kanony piękna. Post pewnie będzie dzisiaj lub jutro, więc zapraszam, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Na ten temat można gadać i gadać. A takie posty są potrzebne, także fajnie, że też poruszasz ten temat u siebie! :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Po prostu wiem, że sama przestawiłam się na jedzenie śniadań do godziny po wstaniu tak naprawdę niepotrzebnie. I na siłę, o czym możesz już przeczytać na urudej.pl :) A szkoda, bo może mogłabym spróbować IF - teraz już niestety nie ma na to szans, bo chyba bym współpracowników zjadła, jakbym wyszła bez śniadania. A początki były straszne. No ale "jedz, bo inaczej to, siamto i w ogóle ja tak jem i jestem guru" :( To jest strasznie straszne. Dlaczego bycie fit zaczęło oznaczać "rób to i to, żeby wyglądać tak i tak, a jeżeli nie, to nigdy nie będziesz fit!" zamiast "żyj zdrowo i staraj się"? Nawet nie wiem, kiedy to się zmieniło :/

      Usuń
  3. Bardzo dobrze napisane. Szkoda tylko, że czasem ślepo biegniemy do ideału zapominając, że każdy jest inny i to co jednemu przyjdzie łatwo, drugiemu może się nigdy nie udać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O cholera... Nie jestem "fit" :P
    Dla mnie ważniejsze od sześciopaka jest sprawność, dobre samopoczucie i przyjemność, jaką czerpię z aktywności fizycznej. Jestem zdrowa i czuję się świetnie, mimo, że nie mam płaskiego brzucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Wiele osób ma strasznie zakrzywiony obraz świata i wydaje mi się, że nie może wyjść im to na dobre. Jak dla mnie najważniejsze jest pozostawanie w zgodzie i równowadze z samym sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zauważyłam tę tendencję. Kobiety mają coraz bardziej spaczony obraz własnego ciała, totalnie poprzestawiane priorytety. Ważniejsze od dobrego samopoczucia, zdrowia i sprawności fizycznej, jest magiczny size 0. Dlatego właśnie wypisałam się z wszelkich motywacyjnych grup i ćwiczę sobie po swojemu, na dobre mi to wyszło ;) http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bycie fit to nie porównywanie się do innych z "branży" tylko ciągłe ulepszanie siebie! Być lepszą wersją siebie to największy sukces ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jest duża presja społeczna, ale tylko od nas zależy czy wejdziemy w tę gre :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację, od pewnego czasu coraz częściej spotykam się z takimi poglądami, że trener bez sześciopaka to nie jest dobry trener. Sama też dostałam komentarz - gdybym ćwiczyła tyle co Ty to wyglądałabym jak Chodakowska i inne tego typu. Uważam, że należy robić wszystko z umiarem i zdroworozsądkowo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też przeraża ta gromadna społeczna fascynacja mięśniami ciała, bickiem i sixpackiem jako kompetencji trenerskich. A przecież, od dawna wiadomo, że umysł "to też mięsień" i inwestycja w niego pochłania czas. Jak ktoś ma być dobrym trenerem nie rozwijając się umysłowo, szkoląc się, poszerzając wiedzę i poświęcając czas na trenowanie innych? Wtedy ma mniej czasu na trening samego siebie, przecież.

    To już kolejny sygnał w sieci, kiedy dochodzę do identycznego wniosku, do jakiego Ty doszłaś na temat fit-autorytetów. W 100% się z Tobą zgadzam. Zastanawiam się, do czego to dochodzi, co będzie dalej?

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście preferuję figurę bardziej wysportowaną i zdrową, niż wychudzoną do kości.
    Spotykam się z różnymi osobami i widzę jakie znaczenie ma dla nich zanik mięśni, tłuszczu, chęć widocznych żeber, wcięcie w tali minimalne. Absurd.
    Jeżeli ktoś ma więcej ciałka, ale dba o nie i widać efekty to oznacza, że można brać z niej przykład, a sama wolałabym wzorować się na kimś takim niż na osobie, która w 2 tyg zrzuci 20 kg... taki przykład.


    http://brunettegirlfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładnie to napisałaś ;) Każda z nas powinna znać swoją wartość, nawet jeżeli nie jesteśmy super wysportowane

    OdpowiedzUsuń
  13. Istotne jest z jakiego poziomu startujemy i ile udało nam się osiągnąć. Nawet nie posiadając sześciopaka można być z siebie zadowolonym i mieć piękne efekty. Jednocześnie warto dbać o rozwój całego ciała. Skupienie się na jednej partii moim zdaniem jest błędem. Warto postawić na harmonijny rozwój!

    OdpowiedzUsuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!