niedziela, 22 maja 2016

Moja historia. Bo nie zawsze byłam fit :)

Dzisiaj ponad 8500 osób (jeśli patrzeć na fejsbukowe polubienia) kojarzy mnie z dziewczyną fit, albo przynajmniej taką, która próbuje być fit :) Ale nie zawsze było to tak oczywiste. Zatrzymałam się chwilę, aby pomyśleć nad tym postem i sama  jestem w szoku. Jak bardzo NIEAKTYWNA kiedyś byłam! Jak daleką przeszłam drogę...

fot. Karol Zagożdżon, 2015

Do autobusu z językiem na brodzie


Zawsze lubiłam ruch, to akurat fakt. W podstawówce tańczyłam taniec towarzyski, w gimnazjum lubiłam WF, w liceum wpadałam czasem gdzieś z doskoku na swoje pierwsze fitnessy.  Miałam nawet fazkę na wieczorne brzuszki, myśląc (błędnie), że spalę nimi boczki i wyrobię sześciopak, jednak gdy po paru dniach nie było efektów, dałam za wygraną. Mimo starań, nigdy nie potrafiłam dotknąć palcami do ziemi, a co gorsza, po biegu na 50 metrów do autobusu czułam się i wyglądałam jak po maratonie. Uważałam się za ciapę. Zawsze imponowały mi osoby wysportowane. Nie muszę chyba wspominać o moim odżywianiu? Domyślacie się pewnie, że białe pieczywo, słodycze i chipsy były u mnie na porządku dziennym, a moja świadomość na temat jedzenia była zerowa

Przełom w sesję zimową


Na 2 roku studiów, oprócz tego, że brakowało mi pasji, nie miałam kompleksów typowych kobietom. Akceptowałam swoje ciało i w sumie nie zastanawiałam się nad nim zbyt wiele. Moja budowa w tamtym czasie, to tzw. skinny fat. Ciało flakowate, z cellulitem, ale szczupłe. Chodakowska była już popularna od jakiegoś czasu, dlatego w końcu postanowiłam nadrobić zaległości i sprawdzić kto to właściwie jest. A był na to dobry czas, bo wiadomo – sesja jest najlepszym czasem na robienie wszystkiego, byle się nie uczyć :)
fot. Karol Zagożdżon, 2015 

Album z metamorfozami zaszokował mnie totalnie. Podekscytowana pomyślałam: ja też tak mogę, mało mi brakuje! Nie zastanawiając się ani chwili, włączyłam swój pierwszy w życiu „Skalpel” i...  Wpadłam po uszy. Równo po 15 minutach treningu stwierdziłam, że nie dam rady, że więcej już nie podniosę żadnej nogi, ani żadnej ręki. Ale nie poddałam się. Przekonałam swój mózg, przełamałam bariery ciała, pokonałam ból i usłyszałam błogie „już po krzyku”. Tak się zaczęło. Pamiętam jak dziś to uczucie satysfakcji. Tego nie da się opisać słowami.

Wygrałam życie


Dziś Skalpel nie stanowi dla mnie wyzwania. Cudownie jest cofnąć się wstecz i spojrzeć na drogę, którą się przeszło. Nie tylko fizycznie. Zdecydowanie aktywność dała mi dużo, dużo więcej. Myślę, że wygrałam życie. Bo życie bez pasji,  czy zajawki, jest płaskie. Nie mogę uwierzyć, jak inną osobą dziś jestem. Osobą, którą przez większość czasu naprawdę lubię.
Ale o tym może w kolejnym poście :) - ciąg dalszy znajdziesz tutaj! :)

Zawarłam też wspaniałe znajomości :) for. Karol Zagożdżon, 2015

A jak to się zaczęło u Ciebie? Czekam na Twoją historię :) 



4 komentarze:

  1. Śledzę Cię już od jakiegoś czasu. Przyjemnie się to czytało i trzymam kciuki za kolejne kroki w przód, by ta porażka nigdy nas nie dogoniła, a sukces nie uciekł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że metamorfozy dokonują nie tylko osoby otyłe. Też, podobnie jak Ty, dawniej nie musiałam "przechodzić przez drzwi bokiem". Metamorfoza w moim przypadku dokonała się w innych wymiarach. Wraz z aktywnością zmieniłam nie tylko rozmiar, czy dwa w doł. Miło jest teraz widzieć, że znajomi nie potrafią mnie poznać, a zwłaszcza moich żywych ruchów, odwagi, świadomości ciała, kształtu ciała, charyzmy, optymizmu i radosnego ducha.

    OdpowiedzUsuń
  3. To niezwykłe jak aktywność fizyczna może zmienić nasze życie. Miło jest widzieć, jak coraz więcej osób postanawia żyć zdrowo. Takie postanowienie często przeradza się w pasję, która będzie towarzyszyła człowiekowi przez całe życie. Moje początki nie wyglądały zbyt kolorowo, ale człowiek uczy się na błędach. Życzę rozwijania swojej pasji i zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał.. gratuluję :) Aktywność fizyczna daje nam naprawdę dużo i ja osobiście nie mogę patrzeć na osoby, które nie widzą świata poza monitorem :/
    Moja historia była trochę inna, ale trwa dalej :D

    http://juzniedlugobedefit.blogspot.com/2016/05/moja-historia.html
    Zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!