niedziela, 18 października 2015

11 odpowiedzi - czyli co siedzi w mojej głowie, oprócz fitnessu?

Po raz drugi zostałam nominowana do zabawy zwanej Liebster Blog Adward. Polega ona na odpowiedzi na 11 pytań i zadaniu takiej samej ilości jedenastu innym blogerom ;) Nie jestem przekonana, czy interesują kogoś moje poglądy czy marzenia, ale ta zabawa skłania mnie samą do refleksji. Nie zawsze od razu nasuwa się odpowiedź, nie wszystko jest takie oczywiste :) 


Dziękuję Fitnessada za trudne pytania! :) 

1. Czym dla Ciebie jest równowaga w życiu? 

Równowagę życiową czuję, kiedy jestem w dobrych relacjach z bliskimi, jednocześnie rozwijając swoją osobowość i pasję. To czas, który powinien być podzielony pomiędzy czas dla rodziny i przyjaciół, obowiązki i rozwój osobisty. Jeśli proporcje zaburzają się w taki sposób, że braknie mi czasu na relacje, właśnie wtedy tracę równowagę życiową. 

2. Czy myślałaś kiedyś, żeby wyemigrować z naszego kraju? Jeśli tak to dokąd i dlaczego akurat tam? 

Nie chcę nigdzie emigrować. Jeśli wszyscy wyjadą, kto będzie pracował na naszą gospodarkę? Nie chcę zostawiać rodziny, bliskich dla lepszych pieniędzy. Będę próbować w Polsce, aż stwierdzę, że wykorzystałam już tu wszystkie możliwości i nie mam innego wyjścia.

3. Ulubione danie (słodkie/słone/niekoniecznie fit)?

Pierwsza myśl: naleśniki z nutellą i bananem. Tak :) 

4. Dom to dla mnie...? 

Dom to dla mnie miejsce, w którym czuję się bezpieczna i szczęśliwa. Aktualnie mam dwa takie  miejsca - dom rodzinny i mieszkanie z chłopakiem. Inaczej ODCZUWAM te dwa domy. Dom rodzinny kojarzy mi się z mamą, z  dzieciństwem, czuję takie ciepło, gdy o nim myślę i odpoczywam, gdy tam jestem. Kocham nie tylko to, jak tam się czuję, ale także te mury, podwórko i otoczenie, w którym się wychowywałam. Natomiast mieszkanie, które dzielę z moją miłością, jako pomieszczenie, nie wzbudza we mnie emocji. Ale nie jest to już tylko 'mieszkanie', teraz to również mój dom. Bo moje miejsce jest przy moim mężczyźnie -nie ważne gdzie. 

5. Co według Ciebie jest najważniejsze w życiu? 

Ciężko wyznaczyć jeden jedyny aspekt. Mówi się, że wystarczy zdrowie, a wtedy resztę można zdobyć. To prawda, zdrowie jest najważniejsze. Ale co powiedzą osoby, które przeżyją całe życie w zdrowiu lecz w samotności? Bez rodziny, bez przyjaciół? "Samotność, to taka straszna trwoga..."

6. Bez czego nie wychodzisz z domu? 

Bez naładowanego telefonu - banał, ale prawda.
 

7. Wygrywasz niewyobrażalnie dużą kwotę w Lotto... Co będzie pierwszą rzeczą, jaką zrobisz lub kupisz?

Nie wiem w jakiej kolejności, ale pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to: podzieliłabym się z rodziną, zbudowałabym dom na wsi i kupiła mieszkanie w Warszawie, wyjechałabym w podróż do Włoch, Francji, Hiszpanii i USA. Wsparłabym chore dzieci, chorych dorosłych, domy dziecka, schroniska... Jak zaczynam myśleć, komu chciałabym pomóc, mogę wypisywać bez końca :(  

8. Jakim zwierzęciem chciałabyś być?

Ptakiem. Albo pandą ;D 

9. Ulubione powiedzonko?

Nie mam powiedzonek, ale może podciągnę... "Gym time!"

10. Co najbardziej denerwuje Cię w ludziach? 

Gorycz przelewana na innych, nieumiejętność ruszenia z miejsca i zazdrość, że inni potrafią. Leczenie kompleksów poprzez hejt. Powiedzenie "co ludzie powiedzą". Obłuda, fałsz i kłamstwo. Kreowanie się na kogoś, kim się nie jest. Pogoń za pieniędzmi, zapominając, że nie pójdą z nami do grobu. 

11. Najszczęśliwszy moment w życiu? 

Kolejne trudne pytanie, bo trudno wybrać jeden najszczęśliwszy. Na każdym etapie życia coś innego wydaje się  być najważniejsze. Ale może pierwsze randki, długie rozmowy, dotyk dłoni i pierwszy pocałunek z moim chłopakiem? To wspaniały okres w życiu i mogłabym do niego wrócić z przyjemnością. 

Nie nominuję konkretnych osób, ponieważ już raz to robiłam ;) 
Zapraszam wszystkich do podzielenia się własnymi refleksjami  na powyższe tematy w komentarzach <3 
A może macie do mnie jeszcze inne pytania? Chętnie odpowiem :) 

Jeśli ktoś ma ochotę jeszcze poczytać, zapraszam na starszy post z moimi refleksjami na inne 11 pytań ;) -->  klik



4 komentarze:

  1. Dzień dobry, od kilku miesięcy śledzę Pani blog, niestety nieregularnie. Mam pewien problem. W kwietniu 2015r. w wielu 38 lat postanowiłam zacząć ćwiczyć. Przez ostatnie kilkanaście lat zajmowałam się tylko pracą (raczej siedząca), dokształcaniem, rodziną, domem, itp. BMI w normie, ale kompletny brak kondycji - zero sportu od wielu lat. Zapisała się na siłownię, wykupiłam treningi z trenerem personalnym, spinnig, indoorwalking, zaczęłam biegać. Z aktywności zerowej weszłam od razu na ćwiczenia bardzo intensywne i częste: w personalnym spotykałam się średnio co 5 dni, po każdym spotkaniu silne zakwasy, trwające właściwie do następnego treningu, bieganie 2-3 razy w tygodniu (ostatnio po 6 km). Uprawiałam sport 4-5 razy w tygodniu. Do tego dieta: mniej węglowodanów, więcej mięsa, ryb, owoców i warzyw, jak zawsze trochę słodyczy, żadnych odżywek białkowych. Schudłam 5 kg (nadal BMI) w normie, znaczna poprawa sylwetki, ale od 2 miesięcy narastanie bólu kości i stawów kończyn, od miesiaca niezwykle silne wypadanie włosów (dla mnie łysienie) - byłam u 2 dermatologów, wszystkie badania laboratoryjne, włącznie z hormonalnymi w normie. Lekarki stwierdziły, ze cebulki włosów są uszkodzone, mam rozpisane różnorodne kuracje (wcierki, tabletki, zastrzyki domięśniowe), od przyszłego tygodnia mezoterapia skóry głowy. Wg dermatolożek wpływ na moje wypadanie włosów może mieć jakiś stres, zmiana w moim dotychczasowym życiu. Jedyną zmianą były ćwiczenia. Wg mnie doszło do nadmiernego, kilkumiesięcznego zakwaszenia organizmu i z tego biorą się moje dolegliwości. Co Pani na to? Bardzo mało mówi się i pisze o tym problemie. Może ma Pani jakieś zdanie czy wiadomości na ten temat. Od 2 tygodni nie ćwiczę więc wcale, jestem na diecie odkwaszającej. Nie wiem czy to pomoże na moje włosy. Kości i stawy nie bolą.Pozdrawiam, Lucyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, mogę jedynie gdybać, bo nie jestem lekarzem, ani nawet trenerem. Przychodzi mi do głowy, że musi Pani zbadać tarczycę, ale czytam, że badania hormonalne już Pani zrobiła.
      Zakwasy po treningu to nie to samo co zakwaszenie organizmu. Zakwasy, które Pani odczuwa, to tak naprawdę mikrourazy mięśni, a kwas mlekowy utrzymuje się tylko przez jakieś 2-3 godziny po treningu. Co do diety, myślę, że dieta odkwaszająca może pomóc. Powinna Pani nawet po zakończeniu tej diety, unikać produktów zakwaszających organizm i włączyć do codziennego jadłospisu te odkwaszające. Podczas treningu niestety tworzą się w organizmie toksyny. Także trening w połączeniu z niedostateczną regeneracją i ubogą dietą, może powodować utrzymywanie się podwyższonego kortyzolu, który nazywany jest hormonem stresu, jednak nie słyszałam żeby od tego wypadały włosy czy bolały kości, poza tym sama aktywność fizyczna wydziela endorfiny, które stres łagodzą. Poza tym kortyzol doprowadza do gromadzenia tkanki tłuszczowej, a Pani schudła, więc odpada.
      Trening poprawia też gęstość kości, zalecany jest aby uchronić się przed osteoporozą. Jeśli natomiast bolą kolana, łokcie, nadgarstki, czyli stawy, może niepoprawnie wykonywała Pani ćwiczenia. Technika biegu też jest ważna, bo łatwo można sobie uszkodzić kolana.

      Włosy mogą wypadać też z powodu odwodnienia. Powinna Pani pić 30ml wody na każdy kilogram masy Pani ciała, a w dni treningowe jeszcze dodatkowe 600 ml lub więcej. Woda nie może być też byle jaka, bo taka wypłuka składniki mineralne, zamiast je dostarczyć. Wybieraj wody wysokozmineralizowane, np. Muszynianka, Staropolanka 2000, Piwniczanka, lub średniozmineralizowane - Nałęczowianka, Cisowianka. Nie bałabym się aż tak samego treningu. Niewiele pomogłam, ale życzę zdrowia :)

      Usuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!