niedziela, 16 listopada 2014

Targi Fit&Sport Show - mała fotorelacja z niedzieli

Miałam dziś przyjemność uczestniczyć w warszawskich targach Fit&Sport Show :) Opowiem Wam krótko jakie są moje wrażenia.



Ogólnie rzecz biorąc, program targów był mega ciekawy. Dużo pokazów, treningów w których można uczestniczyć, prelekcje, a nawet zawody Beach cup! Żałuję, że nie zostałam do końca, ale zrozumiałe jest, że po kilku godzinach na nogach,  taka impreza zaczyna być męcząca, szczególnie przy bólu pleców.  Szkoda też, że nie mogłam być w sobotę, szczególnie żałuję maratonu zumby ze Stefanem Jakóbczykiem.

Z drugiej strony, szczerze mówiąc, myślałam, że wystawców będzie więcej i że różnorodność będzie większa. Okazało się, że obszar hali  nie był wcale taki wielki. Nie podobało mi się, że duża część osób pracujących na stoiskach, siedziała czytając gazetę, rozmawiała między sobą i nie inicjowała rozmowy o charakterze informacyjnym;) Na niektórych stoiskach można było spróbować batonów proteinowych czy też napojów, odżywek, lecz większość wyrobów gastronomicznych była po prostu do kupienia, bez możliwości spróbowania.
 Jeśli chodzi o ubrania, to jeśli ktoś miał wolną gotówkę przy sobie, był w raju! Cudne kolorowe stroje sportowe, aż oczy mi się świeciły ;) Ach i biżuteria z motywami o tematyce fitness <3
Można było tez zobaczyć i przetestować sprzęt siłowy, śmieszne wibrujące platformy, trampolinę, czy też fotele masujące.

Prezentowały się też tancerki Pole dance, jednak nie widziałam, żeby ktoś ze "zwiedzających" próbował swoich sił, a że nikt nie zapraszał, to i ja nie odważyłam się spytać, czy mogę.

Skorzystałam za to (również za opłatą, lecz symboliczną- 10zł) z możliwości analizy składu ciała.  Szkoda tylko, że właśnie się zorientowałam, że typ zaznaczył, że jestem mężczyzną. W związku z tym, wszystkie wskazane "optymalne poziomy" są złe! Wr! :( Nie wiem więc, czy mieszczę się w normie, czy nie.
Procent tkanki tłuszczowej- 12,6 % ;)
Masa mięśniowa- 41,9 kg

Zwróćcie uwagę na masę mięśniową lewej i prawej nogi! Szok:D Jestem prawonożna, ale że aż tak!?

Najlepsze były treningi! Można było dołączyć do każdego i ćwiczyć niemal cały dzień:) Ciekawe było zobaczyć jak wyglądają nieznane mi wcześniej formy treningów.

W oczekiwaniu na swoją kolej ;) Z tyłu Boot Camp:) 
Ja zdecydowałam się na trening z Martą Makles. Był to trening wzmacniający. Dużo przysiadów, wykroków i brzuchów! Ałć!:) Było super! :)
Marta zgodziła się na wspólne zdjęcie po treningu i rozdała upominki w postaci zniżek od firmy Nessi- Odzież sportowa ;)




A na koniec miła niespodzianka:D Wyszliśmy już z hali, a tu podjeżdża samochód i wysiada z niego Hardkorowy Koksu:D Poprosiliśmy o zdjęcie i proszę jaka pamiątka:D Robert to bardzo sympatyczny facet :) Jak z resztą widać na zdjęciu:) 


Kto uczestniczył w tych lub innych targach? Jakie są wasze ogólne wrażenia? :)


5 komentarzy:

  1. AAA zazdroszczę spotkania z Robertem. Ja widziałam go w przelocie, potem już nie udało się go dojrzeć.

    I masz rację sprzedawcy jacyś średnio zainteresowani np. stałyśmy z koleżanką przy biżuterii sportowej, oglądałyśmy bransoletki (same z kettlebell i hantlami) mówiłam jej że są jeszcze biegowe i chwilę o nich rozmawiałyśmy, a pani ze stoiska czytała gazetę, a gość coś sprzątał...więc nie miałam zamiaru nic kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Robertem to mi się udało faktycznie:) Przeznaczenie :D Co do sprzedających, to cóż.. żeby dali z siebie więcej, próbowali zagadać do ludzi i przedstawić swoje stoisko/produkt, na pewno korzyść leżałaby po obu stronach..

      Usuń
  2. Też byłam i było wspaniale.

    Zapraszam na slimsizeme.pl . Też mam małą relację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczynam śledzić Twój blog, bo zamierzam od grudnia poważnie zabrać się za siebie! :) Też byłam na targach z koleżanką, ale tylko w sobotę od 9 do 16...tak nam dał pierwszy trening od najwcześniejszych godzin porannych w kość że w niedzielę i pozostałe 3 dni odczuwałam każdy mięsień ciała, a usiąść w toalecie było ogromnym wyzwaniem i przydałaby się poręcz niczym w inwalidzkiej łazience :( Ale warto było! Rozmawiałam długo z chłopakiem który zapraszał na Runmageddon ale szczerze mówiąc cykam się tych wszystkich przeszkód. Pamiętam że lody proteinowe które były za 3 zł były genialne..z tymi dodatkami mhm.... A co do Pole Dance - to próbowałyśmy :D z racji tego że koleżanka ma bardziej fit figurę i ciągnęło ją ekhem do tej rury :D to namówiła ją do spróbowania i nieźle jej szło, niesamowicie kobieta robi się jeszcze bardziej kobieca dzięki tym ruchom :) Ja też spróbowałam w końcu bo półgodzinnych namowach i...oj nie..nie mam w sobie tyle gracji do tego + oczywiście nagle ni stąd, ni zowąd pojawiający się kolesie którzy przyszli popatrzeć na wyczyny mnie- żółtodzioba :D Ogólnie było super i fajnie było popatrzeć na koniec na koniec na kolesi podnoszących się na drążkac ;) wtedy doceniłam ile znaczy kibicowanie w takim sporcie, okrzyki że Dasz radę, jeszcze raz! Góra! Aż w końcu się udawało :)

    Pozdrawiam i śledzę! x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajna relacja :) widzę, że złapałaś już fit bakcyla:) powodzenia!

      Usuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!