poniedziałek, 27 października 2014

Callanetics - oldschool'owy trening wraca na sale fitness

Dziś miałam przyjemność uczestniczyć w pierwszych zajęciach Callanetics, które odbyły się w fitness clubie w mojej małej miejscowości. W tym poście podzielę się z Wami swoją wiedzą na temat treningu, efektów oraz subiektywnymi wrażeniami;)
Zacznę od tego, że Callanetics, to oldschool'owy trening (a co oldschoolowe, to dobre!), stworzony w latach 80. przez Callan Pinckney. W tamtych czasach metoda Callan to był hit! Spytajcie mamy;)

Efekty

Callan Pinckney obiecuje, że po 10 godzinnych treningach, stracimy w obwodach po 2 cm z każdej części ciała. Czy to działa? Moja instruktorka fitness powiedziała, że zna kilka osób, które poświadczają, że działa. Zajrzałam też na fora internetowe, gdzie opinie również są przychylne LINK. Nic, tylko próbować na własnej skórze;)

Co to jest Callanetics?

 

To trening, który od lat się nie zmienia. Tak jak w innych dyscyplinach fitnessu możemy kombinować ze sobą nieskończoną ilość ćwiczeń i tworzyć przeróżne treningi, tak Callanetics zawsze wygląda tak samo. Czyli wykonujemy zawsze te same ćwiczenia, w tej samej kolejności i czasie, tak jak wymyśliła Pinckney. 

Trening wygląda mniej więcej tak. Zaczynamy od kilku ćwiczeń rozgrzewki, następnie mamy ćwiczenia na brzuch, nogi, biodra i kończymy rozciąganiem. Każde ćwiczenie polega na trzymaniu danej pozycji, w której dany mięsień jest napięty, i delikatnym pulsowaniu. Zakres ruchu jest bardzo krótki. I najlepsze, uwaga:D Każdą z pozycji trzymamy 100 lub 50 sekund!:) Np. spięcie brzucha z nogą w górze- proszę bardzo, 100 sekund pogłębiania ;)


Trening jest cudownym wyjściem dla osób mających problemy ze stawami czy kręgosłupem. Nie obciąża ani tego, ani tego. Callan sama miała problemy zdrowotne, trening więc układała "pod siebie". Pierwotnym założeniem Pinckney, było łagodzenie bólów kręgosłupa.

Niektóre ćwiczenia są łatwe technicznie, inne zupełnie trudne i bez realnej instruktorki, która podejdzie i poprawi pozycję, nie ma sensu tego ćwiczyć. Piję tu do treningu internetowego, który jest dostępny na youtube (swoją drogą, zobaczcie jakie śmieszne stroje!KLIK).

Ćwiczenia wzmacniają, ujędrniają i rzeźbią mięśnie, a także je rozciągają.


Dla kogo Callanetics?

 

Ta metoda jest odpowiednia dla osób w każdym wieku, również starszych. Jak już pisałam, trening nie obciąża stawów, ani kręgosłupa, a wręcz ma za zadanie go leczyć. Pozostaje kwestia: jaki poziom zaawansowania powinnaś/powinieneś prezentować, by móc ćwiczyć? Otóż, żaden:)
Trening w moim przekonaniu jest świetny na początek. Oczywiście, wytrzymanie w danej pozycji przez 100 sekund jest bardzo trudne i bolesne. Jednak na początku możesz robić chwile odpoczynku, lub wcześniej kończyć ćwiczenie. Poza tym, w ćwiczeniach, gdzie trzeba mieć wyprostowane nogi, na początku możesz mieć je ugięte :) Wszystko przyjdzie z czasem! Potrzeba tylko cierpliwości i ... treningu! 

 Moje opinie 

 

Osobiście uwielbiam statyczne treningi typu body and mind, czyli te łączące ćwiczenia ciała z wyciszeniem umysłu. Pilates, yoga, to treningi, przy których odpływam, relaksuję się mimo bólu ciała, odpoczywam, ale nie czuję nudy, nigdy. Po Callanetics mam mieszane uczucia. Przyznam, że trochę mi się momentami nudziło. Po pierwsze, ze względu na niektóre ćwiczenia- tak zwykłe i tak znane, że aż nudne... Po drugie ze względu na czas trzymania jednej pozycji. Faktycznie brzuch palił, gdy z uniesioną nogą podnosiłam z podłogi łopatki i pogłębiałam, ale 100 sekund.. z jednej strony cieszyłam się, że mięśnie pracują, z drugiej nie chciało mi się już.. po prostu. 

Z drugiej strony, niektóre ćwiczenia były świetne (szczególnie na uda i pośladki). Nigdy wcześniej ich nie wykonywałam, technicznie były dość trudne, a mięśnie paliły niemiłosiernie. A że ćwiczenie ciekawe, to jakoś tak mniej się nudziło, a więcej radości odczuwało;) 
Jeśli mam być szczera, nie wiem jakim sposobem po 10 treningach miałabym stracić po 2 cm. Być może ta obietnica Callan dotyczyła osób początkujących. Ja nie uroniłam ani jednej kropelki potu. Owszem, ciało było rozgrzane, na twarzy lekki buraczek, ale nic więcej. Oczywiście, to nie znaczy, że się nie zmęczyłam! Już po powrocie do domu poczułam ból rąk i nóg, wynikający z ich napięcia, a teraz, 3 godziny po treningu, zaczynam odczuwać lekkie zakwasy w dolnej części brzucha. 

Na sali ćwiczył z nami chłopak, otyły (szacun mu za to, że się zjawił! serce me się radowało;)) i dla niego te ćwiczenia to faktycznie był problem, podejrzewam, że dla jego mięśni to był mega szok, że coś takiego muszą robić. Wierzę, że ten chłopak szybko zobaczy pierwsze efekty - nie tylko w obwodach, ale też w sile. Jednak osoby, które już ćwiczą dość długo i nie raz robiły katorżnicze interwały, moim zdaniem tej utraty centymetrów tak szybko nie odnotują.
 Ale nie słuchaj mnie! ;) Nie ma co być niedowiarkiem. Dopóki samemu się nie spróbuje, nie można negować efektów! Ja się nigdy nie dowiem, czy straciłabym te centymetry, ale Ty możesz się dowiedzieć i mi powiedzieć:) 

A nie dowiem się, bo do Callanetics prawdopodobnie nie wrócę.
Yoga i pilates bardziej podnoszą mi tętno i po prostu ta forma bardziej przypada mi do gustu. Ale zwolenników metody Callan Pinckney jest wiele - na pewno nie bez powodu! Polecam spróbować, a być może odkryjesz coś, co pokochasz! Nasze zdania na sali fitness były podzielone, jedni - na czele z Instruktorką, pokochali Callanetics, inni preferują "skakane" treningi. Przekonaj się sam/a! :)

5 komentarzy:

  1. Ja chyba wolę bardziej dynamiczne treningi :). Chociaż Polagra i Jogę bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi nieźle, dobrze, że ktoś "odkopuje" takie treningi. Mimo Twojej opinii może ja spróbuję - dla tych nowych ćwiczeń ;) zawsze to nowy bodziec

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z tym treningiem dosyć długo walczyłam, ale był moim zbawieniem po urodzeniu trzeciego potomka. Faktycznie jest nudny, ale ja zrobiłam całe 10 godzin i efekty są rewelacyjne. Ja oczywiście nie mam nadmiaru tkanki tłuszczowej, ale chciałam przede wszystkim ujędrnić ciało i dać ulgę mojemu kręgosłupowi. Teraz mam przerwę w ćwiczeniach ze względów zdrowotnych i lekkiego wyczerpania organizmu, ale w miesięcznym planie treningowym mam całą godzinę callaneticsu, uwzględnioną minimum raz w tygodniu. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie...super że piszesz szczerze :) wszędzie znajduję informacje, że Callanetics to "trening cud" http://www.jestemfit.pl/artykuly/trening/callanetics-fitness-bez-zadyszki - nawet że 10 treningów odmładza o 10 lat :p Tymczasem ja sobie biegam i trenuje na siłowni i nie zauważam aż tak szybkich efektów jak opisują po Callanetics. No, ale co zrobić, pasuje kiedyś w jakimś tygodniu przerwy od siłki wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ćwiczyłam callanetisc wieki temu akurat w latach 90 tych jako jeszcze wowczas niczego sobie dwudziestoparolatka. Efekty mimo nudy bólu i długiego czasu - mnie komplet ćwiczeń zajmował półtorej godziny i nigdy nie doszłam do 100 powtórzeń - były rewelacyjne. Waga nie ale obwód bioder pasa napięcie mięśni - suuuuper. Pamiętam wybierałam się na dyskotekę chciałam się wcisnąć w obecne leginsy i kusą bluzeczkę ale tzw bułeczki na udach nie pozwalały. Po tygodniu ćwiczeń pełna wdzięku ze szczupłymi udami pędziłam na disco w wymarzonym stroju. Zadziałało! Teraz zamierzam jako 50latka załamana wyglądem ciała wrócić do tych ćwiczeń choć gazetka z nmi dawno przepadła, wbrew pozorom ciężko znaleźć w internecie komplet tych starych ćwiczeń, nie wszystkie pamiętam, ale coś wykombinuje. A o efektach napiszę za dwa tygodnie.

    OdpowiedzUsuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!