piątek, 1 sierpnia 2014

Chilling na Mazurach- zdjęcia :)

"Patelnia" w Przewięzi, to jedno z moich ulubionych miejsc na wakacyjny plażing, smażing, chilling ;) Woda zawsze przejrzysta. Prawie Lazurowe Wybrzeże!
Noc pod namiotem wyniosła mnie całe 12 złotych :) Uwielbiam biwaki, ale trzy dni, to idealny czas pobytu. Ach, jak docenia się lodówkę, łóżko i wannę po powrocie do domu <3 


Namiot a dieta

Wiedziałam od razu, że nici z diety na kempingu. Ponad 30 stopni przez dwa dni, nagrzany samochód i namiot wykluczały zabranie ze sobą wszystkich zdrowych produktów, takich jak jogurty, mięso z kurczaka czy ryby. Jednak dzień udało mi się zaczynać zdrowo :) Owsianka oraz kanapki z serkiem i warzywami równa się piękny lekki poranek. Ale tylko poranek :) Potem nie żałowałam sobie kiełby i chleba z grilla, chipsów i innych smacznych "śmieci" :) Piwko jakoś mi na szczęście nie wchodziło, i w ciągu 3 dni wypiłam chyba 4. Oczywiście nie żałuję! Nie popadać w skrajności i cieszyć się życiem, to podstawa!!!  ;)





Ekwipunek Doni, czyli MUST-HAVE na plaży ;) 


* Przede wszystkim filtr minimum 30- chłopaki i tak popalili sobie plecy. Nie bójcie się, że się nie opalicie. Krem chroni przed poparzeniem, czyli przed tym, czego trzeba unikać, bo można narobić sobie biedy w przyszłości! Im jaśniejsza karnacja, tym większa powinna być ochrona! Uważaj też na słońce, jeśli masz dużo pieprzyków!

*Woda,woda,woda!!! Tym bardziej, gdy wyjazd zakrapiasz alkoholem!

*Nakrycie głowy! Znasz to uczucie, gdy po przebywaniu na słońcu boli Cię głowa, jesteś senny i nie do życia? To między innymi przez nagrzanie głowy. Nie muszę chyba dodawać, że czapka chroni przed niebezpiecznym udarem słonecznym? Na szczęście wszelkie nakrycia głowy- czapki, kapelusze, chustki- są teraz bardzo modne!:) 



 Naszym głównym zajęciem było siedzenie w wodzie i granie w siatkówkę i głupiego Jasia ;) Dużo ruchu, a jeszcze więcej zabawy i śmiechu! Cieszę się, że mam takie aktywne towarzystwo! :)

-Domi

5 komentarzy:

  1. Mazury są cudowne! Zazdroszczę wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie! zapraszam na http://pastelowa-szafa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog! trafiłam dziś na niego i już przeczytałam kilkanaście wątków! Rewelacja. Ćwicze od ponad tygodnia, jednak mam słaby charakter i w weekendy ulegam, to piwo, to pizza , to chipsy... a potem łapie demotywatora i " no po co ćwiczyć jak to nic nie da jak jem śmieci?" no i nie wiem... nie chce rezygnować z wszystkich przyjemności , a jednak chce troche zrzucić, masz jakieś rady może? nie waże jakoś kosmicznie dużo..ale tu i uwdzie mogłoby być znacznie mniej zeby było idealnie :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:) Zapraszam na mój fanpage na facebooku, gdzie jestem aktywna codziennie!:) Co do diety, ja również nie rezygnuję z wszystkich przyjemności, choć miałam okres kilku miesięcy, kiedy faktycznie jakimś cudem mi się to udało. Teraz staram się znaleźć złoty środek, umiar.. ulegam, kiedy uważam to za "konieczne" lub "warte grzechu" :)

      Usuń
  4. Dzieki za miłe słowo, ale czesto nie moge sie powstrzymać :) To mnie troche dobija. Ale właśnie w weekend zrezygnowałam z czesci przyjemności , mimo chipsów nie tknełam ani jednego! byłam z siebie dumna :) heh choc alko niestety nie odmówiłam. Zaraz dołacze do fanpage . Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!