wtorek, 22 kwietnia 2014

W Wielkanoc dziękuję za to, co mam.

To były moje pierwsze Święta Wielkiej Nocy z fanpage’m. Stąd naszło mnie na pewne przemyślenia. Zauważyłam, że dla wielu, Święta- czy to Wielkanocne czy Boże Narodzenie, to czas wręcz znienawidzony przez ilość i jakość jedzenia. Dla wielu, dążących do wymarzonej figury, to czas walki ze sobą, a także z rodziną: „Zjeść? Nie zjeść? Ile czasu zajmie mi spalanie? Wszystko zaprzepaszczę! To takie niezdrowe! Nie mogę zjeść ulubionych ciast.” itp, itd...

Po męczącym pierwszym dniu Świąt, położyłam się, wtuliłam się w poduszkę i pomyślałam: jak cudownie jest spać w swoim cieplutkim łóżku.

Zatrzymałam się nad tą myślą. Niektórzy nie mają ani łóżka, ani poduszki. Jestem niewypowiedzianie wdzięczna za to, że nie muszę spać na ulicy, na dworcu, w kartonie.

W tych czasach mamy niestety tendencję do porównywania się z tymi, co mają więcej. Tworzymy sobie sztuczne potrzeby oglądając reklamy, chodząc po sklepach, zazdroszcząc innym.  A tak naprawdę, nie potrzebujemy wiele- wystarczą osoby, z którymi możemy dzielić życie.

Jestem wdzięczna za to, że nie spędzam Świąt, ani żadnego innego dnia, samotnie. Że mam wokół siebie ludzi, którzy mnie nie opuszczą. Mimo nieporozumień, różnych poglądów, głupich kłótni- kocham moich bliskich i jestem wdzięczna za dane im zdrowie. Pamiętajmy, że jesteśmy tylko pyłkiem na tej ziemi... Zatrzymujmy się częściej nad tą myślą i dopilnujmy, żeby nie było za późno, by pokazać bliskim swoją miłość.

I wreszcie- jestem wdzięczna, że mam co jeść. A to, że mogę wybrać sobie zdrowe odżywianie, to przywilej. Jak można narzekać na świąteczne jedzenie? Nawet jeśli jest niezdrowe, tłuste, pełne cukru.  Nie zdajemy sobie sprawy jak wielu osobom tego typu problemy nawet nie przyszłyby do głowy. Gdybym stanęła na przeciw biedaka,który nawet w święta głoduje, wstyd byłoby mi się przyznać, że wybieram sobie produkty lepszej jakości a pewnych rzeczy wcale nie jem.  Niektórzy oddaliby wszystko (gdyby cokolwiek posiadali) za okruszek chleba.



Osobiście, nie odmawiałam sobie smakowitości ze świątecznego stołu. I nie mam najmniejszego poczucia winy. Przeciwnie, czerpałam radość z jedzenia i smakowania ciast, których odmawiałam sobie przez 40 dni postu. I nie, nie ze względu na ciało pościłam.


A Ty za co jesteś wdzięczna/y? J

Ślę uśmiechy-
Domi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przemyślenia? Podziel się! Pytania? Śmiało!